Idealny, powtarzalny plan dnia? Czy to w ogóle możliwe? Jak długo do tego dochodziłam? Jak wygląda mój typowy dzień pracy? W czym mi pomaga codzienna rutyna? Czy to męczące? Zapraszam do lektury.

assignment_turned_in

Powtarzalny plan dnia? Tak poproszę!

Nie lubię nieprzewidzianych wydarzeń. Uwielbiam planować i się tego trzymać. Lubię mieć rutynę, która pozwala mi utrzymać samodyscyplinę. Bez tej rutyny wszystkie moje plany są nic nie warte, bo nie stają się rzeczywistością, a ja spędzam całe moje dni w ciemności i chodzę po omacku.

Kiedy mam „wolną rękę” co do mojego czasu wiem, że nic dobrego się nie wydarzy. Nie będę pracować, ani zajmować się tym co zbliża mnie do moich celów. Będę przeglądać Instagram, oglądać YouTube i buszować na Zalando.

Mam wrażenie, że pierwszy raz od bardzo długiego czasu odpuściłam i odpoczęłam w te wakacje. Zasmakowałam życia, o którym zapomniałam. Pełnego czasu dla siebie i spokoju. Potem za bardzo się tym zachłysnęłam i wpadałam w wypalenie, o czym pisałam tutaj już nie raz. Piszę o tym, tak często bo wiem, że to spotyka nie tylko mnie. Wrzesień zbliżał się jednak wielkimi krokami, a ja musiałam coś zdecydować. Jak będzie teraz wyglądać moje życie?

Kiedy po wakacjach chciałam wrócić do „pełnej produktywności z zachowaniem umiaru i czasu dla siebie” wiedziałam, że muszę wypracować sobie dzienny plan dnia, który pomoże mi utrzymać siebie w jakimś porządku.

Przyszedł czas sprawdzić, co mi służy a co nie.

Zaczęłam testować. Kiedy jestem głodna i mam najwięcej pracy? W którym momencie najwięcej osób się do mnie odzywa? Kiedy moje psy muszą iść na spacer? Jak mi się najlepiej pracuje? Kiedy moje baterie wypadają, a ja nadaje się już tylko do odpoczynku?

Po testach i odpowiedziach na pytania powstał mój plan dnia, którego się bardzo mocno trzymam. Dla mnie ten plan jest idealny. W takim dniu jest czas na wszystko. Czas aby:

poćwiczyć i zadbać o siebie.

wyjść z psami na długi spacer i zadbać o nie.

zadbać o moje wnętrze, zatrzymać się na chwilę i połączyć ze sobą.

jeść zdrowe posiłki.

tworzyć treści dla Was.

rozwijać moją firmę.

rozwijać firmy moich klientów.

odpoczywać, oglądać ulubione seriale i filmy.

Zachowuje równowagę. I nawet jeśli ktoś powie, że zachowuje równowagę kosztem spontaniczności i porannym wstawaniem, to dalej uważam, że rozwiązanie jest idealne.

Do czerwca tego roku pracowałam od 10 do 19. Siedziałam przed komputerem przez całe dnie i nie miałam nic z życia, nie znałam siebie i nie miałam czasu na zajęcie się tym co dla mnie ważne. Udawałam, że jestem mega zajęta co skończyło się wypaleniem.

Jak powtarzał mi zawsze mój tata (a ja go nie słuchałam): jest czas na pracę i jest czas na odpoczynek.

Równowaga.

Wiem, że w końcu ją znalazłam. Skąd to wiem? A no właśnie. Już ponad miesiąc wstaje o 5:00, miesiąc działam tutaj regularnie i publikuję swoje treści. Wróciłam to tworzenia, które jest moją ulubioną częścią pracy online. I trzymam się tego.

Miesiąc to za długo na słomiany zapał. Miesiąc to dużo dłużej niż moje zwykłe zrywy mocy!

Perfekcyjny harmonogram.

Wstaje o 5:00 myję zęby i twarz, ubieram się w rzeczy do ćwiczeń i wychodzę z psami.

Wracam ze spaceru i daje im śniadanie, a sama przygotowuje i wypijam wodę z cytryną.

5:30 wsiadam na rower i pedałuję przez 30 minut, w tym czasie czytam też książkę.

6:00 przechodzę na matę gdzie ćwiczę jogę lub wykonuje ćwiczenia siłowe

6:30 to czas na medytację, medytuję z Agnieszką Berą

6:45 siadam do dziennika. Codziennie rano zapisuje 4 strony, które składają się z: podsumowania wczorajszego dnia, wdzięczności, afirmacji i jeden strony przemyśleń porannych.

7:00 siadam do komputera (z sokiem z selera naciowego) i zaczynam moją godzinę tworzenia (czyli mój ulubiony czas w dniu!).

8:00 wychodzę z psami na długi spacer podczas którego słucham audiobooków

9:00 wracam do domu, biorę prysznic i siadam do śniadania przygotowanego przez moją drugą połowę

9:45 siadam do komputera i zaczynam pracę.

W tym momencie testuję zmodyfikowaną metodę pomodoro. Dostosowałam ją do siebie. 50 minut pracy w skupieniu, 10 minut ze wszelkimi komunikatorami: Instagram, mail, slack.

Pracuje dalej, aż przychodzi połowa dnia.

12:30 wychodzę z psami na szybki spacer

12:45 przygotowuje sobie drugie śniadanie czyli owoce. Kroje je, wkładam do miseczki, dodaje orzechów i wracam do komputera.

13:00 zaczynam kolejny blok pracy w trybie 50/10

15:30 lub 16:00 kończę pracę i zaczynam przygotowywać obiad, który potem jem z moim bratem, który ze mną pracuje.

16:30 czas na chill mi machę

Druga połowa dnia.

0d 16:30 – 19:00 mam czas wolny. Czytam książki, siedzę na Instagramie, oglądam serial jeśli akurat wyszedł jakiś odcinek takiego, który oglądam.

O 19:00 zazwyczaj wychodzę z psami ostatni raz i zaczynam przygotowania do kolejnego dnia.

Robię obiad na drugi dzień, przygotowuję sok na rano, przygotowuje rzeczy do ubrania na kolejny dzień do ćwiczeń i na cały dzień. Sprzątam kuchnię i salon. Sprawdzam czy mieszkanie jest ogólnie ogarnięte.

20:00 – 21:30 to mój czas na książkę lub inny rodzaj inspiracji np. słuchanie ciekawych rozmów, oglądanie filmów na YT.

21:30 staram się gasić światło i iść spać.

Taki plan dnia obowiązuje od poniedziałku do czwartku. W piątek tylko do 16:00. Potem nie muszę już nic do niedzieli wieczorem, gdy przygotowuje się na kolejny piękny tydzień.

Podsumowanie

Jak widać z tego planu, mam czas na wszystko. Czas dla siebie, dla mojego ciała i umysłu. Czas na pracę i dla moich psów. Wszystko jest idealne odmierzone. Wszystko jest na swoim miejscu. Oczywiście są takie dni kiedy czegoś nie ma, coś się przesuwa lub po prostu robię w tym czasie coś innego. Ale zawsze mam swoją bazę, szkielet dnia, którego się trzymam.

Nie muszę się zastanawiać co dalej, nie mam drogi ucieczki. Nie muszę podejmować decyzji co dalej mam robić i tak dalej. Mam nadzieję, że zainspirowałam Cię do lepszego poznania siebie i sprawdzenia, jaki plan dnia by Tobie najbardziej odpowiadał.

Przeczytaj także: Poranna rutyna, która zmieniła moje życie